Wróciłam z miasta, weszłam do swojego pokoju, na łóżko rozsypałam leki. Wzięłam do ręki siatkę szarą z motywem jogi, taką zręczną, taką wygodną, taką mniejszą od wszystkich innych siatek i zaczęłam ją składać, aby włożyć do torebki. Pamiętam tylko, że doszłam z nią na koniec pokoju i od tego momentu siatki nie ma. Najpierw byłam w...wiona, ale ten mój, jak zwykle, uspokoił sytuację i zaczął sam szukać. Wiele razy było tak, że gdzieś coś położyłam, nie mogłam za nic w świecie znaleźć, on zawsze znajdował i zawsze powtarzał, tylko spokój, nerwy nic ci nie pomogą. Ale nie tym razem. Siatka przepadła. Obszukaliśmy cały dom, zajrzeliśmy w każdy kąt, nawet do lodówki, nawet do zamrażarki no po prostu wszędzie, siatki nie ma. Kiedyś gdzieś czytałam, że w domach grasują jakieś duszki. My ich oczywiście nie widzimy. Czyżby sprawcą tego wszystkiego był domowy duszek? Jeśli, to teraz skubany chodzi sobie dumny i śmieje się z dziadków.😉😃.
😂 Ta siatka chyba naprawdę dostała własne życie i postanowiła zniknąć w najmniej odpowiednim momencie. A może faktycznie macie w domu takiego małego duszka-figlarza? 😉 Najważniejsze, że jest przy Was ktoś, kto zawsze zachowuje spokój i mówi: „tylko spokój, nerwy nic nie pomogą”. ❤️ Życzę, żeby siatka jednak pewnego dnia cudownie się odnalazła — najlepiej w miejscu, do którego już sto razy zaglądaliście! 😄
OdpowiedzUsuńMoże i tak. Zniknęła i już. Nie kojarzę, ale może ją do wiadra na śmieci wrzuciłam? Też bym chciała, żeby się odnalazła, bo to była moja ulubiona.
UsuńMówi sie, że diabeł nakrył ogonem:-)
OdpowiedzUsuńBrak aktualizacji postów, u mnie wyświetla się ciągle tytuł Leniwie...
Ja w wypadku zawieruszenia czegoś, wzywam św.Antoniego i działa...
Asiu już chciałam prosić św. Antoniego, a tu masz, siatka się odnalazła. Była w torebce tylko tam gdzie nie powinna być. Zwinęłam ją i schowałam tam, gdzie zwykle wkłada się lustereczko, szminkę i grzebień i do tego zasunęłam suwak. Nidy wżyciu bym nie wpadła na to, że mogłam to zrobić. Wczoraj szłam do miasta i chciałam pomalować usta, odsunęłam suwak i zobaczyłam moją ulubioną siatkę. Ale się ucieszyłam.
UsuńHah dopiero co miałam podobną sytuację. Składałam sama krzesło. No i gdzieś mi się zapodziała taka zatyczka pod jedną nóżkę. Za duża żeby wpaść pod meble. Ale przeszukałam całe mieszkanie. Już pomyślałam, że może coś mi się ubzdurało i wcale jej nie było. Nawet reklamacja poszła do allegro żeby dosłali. Reklamacja musiała zostać odwołana z przeprosinami, gdy wieczorem zatyczka wyleciała mi z ... biustonosza :D. Miałam niezły ubaw z samej siebie.
OdpowiedzUsuńNo sytuacja niecodzienna. Dopiero się uśmiałaś.
UsuńZdarza się, że coś znika - kwestia czasu aż się znajdzie. ;)
OdpowiedzUsuńU mnie tak było.
OdpowiedzUsuń