Przejrzałam garderobę i szafki w kuchni. Sporo rzeczy wyrzuciłam. Dobre jakościowo zaproponowałam koleżance i z wdzięcznością wzięła. Od razu lepiej się poczułam. Niektóre trzymałam, do momentu "a może przytyję". Jak na razie widoków nie ma, a jak coś......., to kupię nowe. To samo z torebkami. Jak jakaś nie sprawdza się, od razu jej u mnie nie ma. Jak człowiek ma za dużo, do w końcu nie wie, co ma. Tak było z białą krótką bluzeczką. Szukałam po sklepach, a ja podobną mam. I w szafie luźniej i w głowie luźniej.