Miseczki

Nawiązując do poprzedniego wpisu, miałam pecha z tymi miseczkami. Na jednej z nich poważna wada. Bardzo się zdziwiłam, że jej nie zauważyłam. I do tego wszystkiego nie wzięłam paragonu, co prawie zawsze biorę. Byłam w trakcie robienia dżemu z wiśni, ale rzuciłam wszystko i pojechałam i na szczęście bez żadnych moich tłumaczeń, że nie mam....., pani powiedziała, że wymieni, ale dopiero w czwartek, /będzie dostawa/ bo to były dwie ostatnie. Kurczę takie miseczki, a tyle ceregieli przez nieuwagę. 

2 komentarze:

  1. No zdarza się, miseczki przynajmniej małe i lekkie, a gdyby to był fotel?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie Asiu, albo szafa. Trzeba we wszystkim szukać tych pozytywów.

      Usuń